Dziś troszkę zaległości.
Czy pisałam już, że Rysiek to łobuz? :) Nie? No więc Rysiek to ancymon niebywały!
I złodziej! Ale nic to! Po tym, jak nie pogardził zbożowym ciastkiem oraz obierką od ziemniaka.....przeszedł na dietę! Oczywiście w związku z biegunkami, które trwają nadal.
Zakupiłam dla niego w zooplusie Royal Intensial Gastro. Dziś drugi dzień na tej karmie. Nie dostaje nic innego a wszelkie pożywienie jest chowane prawie pod klucz! Na szczęście karma bardzo mu smakuje i pałaszuje z wielkim apetytem. Wczoraj odbyło się komisyjne ważenie, które zakończyło się wynikiem 2,9 kg. Jeśli go Gastro unormuje, to powinien lepiej i więcej przybierać.
W minionych tygodniach tak jak wspominałam- Rysiek się edukował...
Najpierw ośmielił się w końcu zapoznać z urządzeniem piorącym m. in. jego kocyki...
Następnie nauczył się pić wodę z kranu...
No i największa rysiowa pokusa....brodzik pełen łasicznej, ciepłej wody...
Jak nie trudno zauważyć, Rysiek uwielbia łazienkę i to do tego stopnia, że często kiedy go szukamy, znajdujemy go właśnie w łazience, śpiącego na dywaniku :)
łazienka jest ciemna/bez okna, ciepła, cicha....koci raj! Rysiu odkrył też inną nową przyjemność, do której- przyznaję, przyczyniam się nieco, sypiąc ziarno na balkon, blisko balkonowych drzwi.
GOŁĘBIE! Pazerne i wiecznie głodne...
Trudno było zrobić mu zdjęcia kiedy dostawał szału na widok nowych przyjaciół za szybą...ostało się kilka zaledwie ujęć zwężonych źrenic ;)
Z gołąbkiem w tle...
"Kot łowny"
Z bieżących nowości ostatnich dni: Rysiek zatrzasnął się w koszu na pranie, wykorzystał okazję rozsuniętej szafy, zwiedził ją więc wyrzucając przy tym połowę inszej zawartości, zuchwale włazi na blaty, nie reagując już nawet a "fe".
Poza tym wszystkim oczywiście jest moim absolutnym oblubieńcem i szczęściem! Uwielbiam go za ten jego temperament i charakter i za tego świra w oczach!
Nadmienię może jeszcze krótko, że w piątek odbyło się pierwsze spotkanie ragdolla Rysia z ragdollem Egonem z pierwszego piętra. Panowie pełna kulturka, trochę się pobili, Rysiu wyszarpał koledze nieco futra ale poza tym spotkanie uważamy za udane i dobrze rokujące.
Miałam okazję na własne oczy zobaczyć, jak mój ukochany Rysiek, ragdoll- patrz - kot niskopodłogowy, wykonuje skoki ponad krzesłem, lądując na nowo zapoznanym gościu!
Z nowym rokiem, z nowym skokiem....;)
Pozdrawiamy!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz